Michał - 29-10-2006 00:43:59

Postanowiłem poruszyć kwestię olewania innych ludzi oraz tego co oni o nas myślą. Ogólnie ja dzielę to na 2 kwestie. Jedną z nich jest olewanie ich złych myśli, reakcji na nasze zachowanie-mówi się: miej w dupie to co oni o tobie pomyślą. Drugą kwestią jest olewanie ich potrzeb, ich uczuć-mówi się: to ty jesteś najważniejszy i twoje potrzeby. Wszędzie na tego typu forach mówi się, że należy mieć w dupie to, co inni sobie pomyślą, że to my jesteśmy najważniejsi. Ma to być jeden ze sposobów zwalczania excusów, a także pokazania naszej pewności siebie, podkreślenia, że jesteśmy alpha. Ale zastanawiam się, czy to jest właściwy punkt widzenia dla kogoś, kto autentycznie chce być alpha. Ja ciągle w dużej mierze jestem excuserem. Postanowiłem się zmienić. I co zaobserwowałem? Zacząłem faktycznie mieć innych w dupie (choć głównie na zewnątrz, pokazując to czynami, a nie swoimi przekonaniami). Zacząłem być dużo bardziej zarozumiały, bezczelny. Ale to było tylko maskowanie swojego własnego, wewnętrznego ja. W międzyczasie dotarło do mnie, że najlepiej jest mieć w dupie wszystko złe, co inni o mnie myślą, ale cieszyć się z tego co dobrego we mnie widzą. Jednak teraz widzę to wszystko w jeszcze innym świetle. I teraz pytanie: czy alpha ma być zadufanym w sobie osobnikem? Czy ma olewać potrzeby innych ludzi? Nie! Sądzę, że mieć w dupie to co ktoś o nas pomyśli to tak naprawdę powinno brzmieć: nie przejmuj się tym, że ktoś źle o tobie myśli, a zamiast tego zastanów się co źle zrobiłeś, dlaczego reakcja tej osoby była właśnie taka, nie przeżywaj porażki, ale zastanów się, co było jej przyczyną i popraw to. Bycie alpha to umiejętność kalibracji, bycie dla ludzi przyjaznym, miłym (choć nie zawsze), pomocnym, ale potrafiącym być w centrum uwagi, potrafiącym dowodzić grupą ludzi.

Panowie, powiedzcie mi jak to jest? Proszę jednak o posty naprawdę wyjaśniające to dokładnie.

9 czerwca - Festyn MON JW Kruczkowskiego